Translate

sobota, 30 listopada 2013

Rozdział Trzeci

"Ważne są te chwile,
Których jeszcze nie znamy"

Obudziłam się o  6:30.Wiedząc że mam jeszcze trochę czasu postanowiłam poleżeć i pogapić się w sufit.5 minut,10 minut,15 minut.Wreszcie zirytowana leniwie zwlokłam się z łóżka i podeszłam do okna.Od razu się skrzywiłam.Znowu padało...
  Ze smutną minką podeszłam do szafy.Wyciągnęłam ciuchy 
i poszłam do łazienki.Tam wzięłam gorący prysznic i umyłam włosy.Potem porządnie się wytarłam i ubrałam się w naszykowane ciuchy.Nucąc piosenkę którą usłyszałam kiedyś w radiu zrobiłam delikatny makijaż a włosy wysuszyłam suszarką i związałam w koka.Zeszłam na dół i poszłam do kuchni zapalając po drodze światła.Do lodówki była przyczepiona  karteczka:
"Nie zapomnij zrobić sobie śniadania.Klucze masz na szafce w korytarzu.Będę bardzo późno a Rob o 21.Nie musisz gotować.Możesz zamówić sobie pizze.Pieniądze masz  na półce w salonie nad telewizorem.Kocham cię
                                        Całusy Mama"
Zaśmiałam się gorzko i wrzuciłam kartkę do śmieci.Już pierwszego dnia mam zostać sam na sam ze swoimi myślami które wciąż krążą wokół Amelii.Gdy mam jakieś inne zajęcie przy najmniej nie myślę o niej.Do miseczki nasypałam sobie czekoladowych kuleczek które zalałam mlekiem i zaczęłam jeść moje śniadanie.Po skończonym posiłku wyszczotkowałam zęby i zabrałam moją torbę.Ubrałam buty i kurtkę po czym wyszłam z domu zamykając go na klucz za sobą.Wsadziłam w uszy słuchawki od mojego telefonu i wsłuchując się w "Paradiase" piosenkę mojego ulubionego zespołu(Coldpaly) doszłam do szkoły.Moja nowa szkoła składa się z jednego gigantycznego budynku z czerwonej cegły i w niczym nie przypomina placówki wychowawczej."A gdzie ogrodzenia z siatki i wykrywacze metalu przy wejściu?!"-Pomyślałam idąc w kierunku wejścia brukowaną kostką.
 Przed wejściem do budynku wzięłam kilka głębokich wdechów po czym położyłam dłoń na zimnej klamce i pchnęłam drzwi.
  W środku było cieplej i jaśniej,niż się spodziewałam.Podłogę pokrywała wytrzymała żółta wykładzina w ciapki,z boku stało kilka krzesełek dla oczekujących,a ściany upstrzone były trofeami i ogłoszeniami.Głośno tykał wielki zegar.Wszędzie pałętały się roślinki w plastikowych doniczkach.Za jednym z dwóch biurek siedziała szczupła czarnowłosa kobieta w okularach.
-W czym mogę pomóc?-Zapytała uprzejmnie odrywając wzrok od monitora komputera.
-Dzień dobry.Nazywam się Isabella Payne-Oznajmiłam a oczy sekretarki natychmiastowo rozbłysły.Najwidoczniej dobrze wiedziała kim jestem.
-Tak,tak.Oczywiście-Powiedziała i zaczęła grzebać w przeraźliwie wielkiej stercie papierów na jej biurku.W końcu znalazła to czego szukała.
-Proszę mam tu twój plan lekcji i mapkę szkoły-Powiedziała podając mi plik kartek po czym objaśniła jak poruszać się po szkole i na samym końcu odprowadziła pod klasę w której mam mieć pierwszą lekcję-zajęcia artystyczne.Życzyła mi jeszcze powodzenia i odeszła,a mnie zaczęła ogarniać panika.Zawsze byłam nieśmiała."A co jeśli nauczyciel będzie mi kazał wyjść na środek i się przedstawić?"-Zaczęłam dramatyzować."Dobra Bella,ogar bo wyjdziesz  na panikatkę"-Powiedziałam sama do siebie po czym wzięłam głęboki wdech i weszłam do klasy,która nie była zbyt duża.Wszyscy się na mnie gapili.Starając się nie zwracać na nich najmniejszej uwagi podeszłam do biurka nauczyciela.
-Dzień dobry.Jestem...-Nie dał mi do kończyć bo był bardzo podekscytowany. 
-Wiem kim jesteś!Isabella Payne.Tak?
-Tak,tak.Ale jeśli to nie sprawia problemu to proszę mówić mi Bella.
-Ależ oczywiście.Widzisz Bello...Moja 8 letnia córka jest wielką fanką 1D...-"No i się zaczyna"-Pomyślałam
-Przepraszam ale nie mogę załatwiać biletów na koncert-Nie dałam mu dokończyć.
-Nie nie.Nie w tym rzecz.Ona bardzo by się ucieszyła gdyby dostała twój autograf i jeśli to nie problem chciała by się z tobą spotkać-Wyszczerzyłam na niego oczy.Byłam w głębokim szoku.
-M....Mój autograf i....i ze mną spotkanie?-Zapytałam z niedowierzeniem.Pierwszy raz w życiu mnie to spotkało.
-Jeśli oczywiście to nie problem...
-Nie ależ z skąd.-Powiedziałam a on podał mi notes i długopis.
-Jak ma na imię córka?
-Amelia-Odpowiedział a ja zamarłam...Amelia....Amelia...Amelia...
  W mojej głowie pobrzmiewało tylko to imię.
-Wszystko dobrze?Dziwnie wyglądasz-Powiedział nauczyciel a ja się opamiętałam i zaczęłam poprawnie funkcjonować.
-Tak,tak.Tylko troszkę się zamyślałam.Miałam przyjaciółkę która miała na imię Amelia.
-Pokłóciłyście się?-To nie było pytanie tylko stwierdzenie.
-Nie...Ona miała raka.Umarła rok temu w grudniu.
-Och...Przykro mi.-Powiedział i nie co się zawstydził a ja oddałam mu notes.
-Proszę.A co do tego spotkania...Mam dziś dużo wolnego czasu więc chętnie.Może być o 15?
-Oczywiście.Może w kawiarni " Brioszki"?
-Okej.
-Wspaniale.Proszę usiądź  w ostatniej ławce-Powiedział a ja wykonałam jego polecenie.Nie wiem dlaczego ale coś ciągnęło mnie do tej dziewczynki...Chciałam ją poznać...Zaprzyjaźnić się tak jakby to miało mi oddać moją Amelię.Miałam przeczucie że ona jest niezwykła...
   Dwie pierwsze lekcje minęły mi dość szybko.Przechodziłam z klasy do klasy ciągle obserwowana.Niektórzy byli odważniejsi podchodzili,przedstawiali się  wypytywali jak podoba mi się w Wolverhampton.W większości kłamałam.
   Moją następną lekcją była trygonometria.Udałam się do klasy i znów podeszłam do nauczyciela który jako jedyny kazał mi się przedstawić.Coś tam wybąkałam cała czerwona i szybko udałam się do ostatniej ławki,gdzie nikt nie mógł na mnie patrzeć bo to nie wygodnie tak wykręcać głowę w tył lecz to ich nie powstrzymywało.
    Omawialiśmy temat który już brałam więc mogłam rozmyślać do woli o Amelii.Gdy zadzwonił dzwonek niczym zombie wrzuciłam książki do torby,gdy nagle podszedł do mnie wyrośnięty chłopak o kruczoczarnych włosach.Przechylił się nad przejściem między ławkami,żeby ze mną porozmawiać.
-Isabella Payne,prawda?-Wyglądał na dość uczynnego chłopaka i członka samorządu szkolnego.
-Bella Payne-Poprawiłam.Siedzące w pobliżu osoby odwróciły się w moim kierunku.
-Gdzie masz następną lekcję?
-Chwilka...-Musiałam wyjąć plan z torby.
-Angielski z Want'em 
-Ja idę na Francuski ,mogę pokazać ci drogę-Tak,facet jest w 100% uczynny.
-Dzięki-Rzuciłam i wstałam.Wyszliśmy z klasy.
-Tak w ogóle to się nie przedstawiłem.Na imię mam William ale wszyscy mówią mi Will
-Miło poznać-Uśmiechnęłam się niepewnie.
-I co inaczej tu niż w Phoenix.Prawda?-Zapytał Will
-Baardzo.
-Chyba nie pada tam często?
-Cztery,pięć razy do roku
-Kurczę,ciekawe jak to jest.
-Jest słonecznie-Odparłam rozśmieszając tym samym mojego towarzysza.
-Jesteś bardzo opalona.
-Wiem.Uwielbiam się opalać.-Chłopak przyglądał mi się z zaciekawieniem.Westchnęłam zrezygnowana.Najwidoczniej deszczowy klikam źle wpływa na samopoczucie.
-No cóż,powodzenia-Powiedział gdy już dotykałam klamki.Uśmiechnęłam się blado.
-Może okaże się że mamy jeszcze jedną lekcję-Dodał po chwili.Najwidoczniej bardzo mu na tym zależało.Weszłam do środka.Przedstawiłam się nauczycielowi chwilę z nim porozmawiałam a on potem wręczył mi listę lektur.Udałam się do ostatniej ławki w której siedziała jakaś rudowłosa dziewczyna.Jej włosy były niemal czerwone.Przyglądała mi się swoimi dużymi niebieskimi oczami.Była śliczna,dobrze ubrana.Widać że pochodzi z bogatej rodzinny.
Zawstydzona starałam się skupić na liście lektur.Nie była zbytnio zaawansowana:Jane Austen,Szekspir,Kipling,Faulkner...Wszystko czytała wcześniej co zapowiadało nudę.Zaczęłam się zastanawiać czy Holly przysłaby mi teczkę z moim starymi wypracowaniami czy uznałaby to też za oszustwo.Nauczyciel tłumaczył  coś monotonnym głosem.

Gdy zabrzęczał dzwonek zaczęłam się pakować.
-Jesteś Isabella Payne,prawda?-Zapytał męski głos.Podniosłam wzrok.Koło mnie stał śliczny chłopak o słodkiej twarzy elfa,burzy czarnych loków i z dużymi niebieskimi oczami(Od autora:Co ja się tak tych niebieskich oczu uczepiłam?!) 
-Bella Payne-Uściśliłam z uśmiechem.
-Nick
-Cześć,Nick
-Może pójdziesz teraz ze mną  i z moją koleżanką na lunch?-Zapytał zerkając na szczupłą długowłosą blondynkę z zielonymi oczami.
-Jasne.-Powiedziałam wstając.Podeszliśmy do blondynki.
-Cześć jestem Emma-Powiedziała podając mi dłoń.Uściskałam ją i powiedziałam:
-Miło poznać.Bella jestem-W trójkę wyszliśmy z sali i udaliśmy się na stołówkę.
Will,chłopak poznany na trygonometrii pomachał mi z końca sali.To właśnie wtedy jedząc lunch za uwarzyłam ich po raz pierwszy.Siedzieli na końcu stołówki,śmiejąc się i żartując z siebie nawzajem.Było ich troje.Jeden chłopak i dwie dziewczyny.Wszyscy byli zabujczo piękni(no może po za jedną z dziewczyn o blond włosach i pieprzyku pod okiem) w drugiej dziewczynie poznałam tą z którą siedziałam na angielskim.W odróżnieniu od innych uczniów nie przyglądali mi się,więc mogłam ich obserwować bez obaw że któreś mnie na tym przyłapie.Ale to nie brak zainteresowania moją osobą mnie zaintrygował.
-Co to za jedni,u licha?-Zapytałam Emmę,od razu wiedziała o kogo chodzi.
-To nasza "elita" Ta ruda to Evie.Jest bardzo miła...Na ogół.Wychowuje ją brat bo rodzice zginęli w wypadku kilka lat temu.Ten chłopak to Kayle.Mieszka z Evie,jej bratem i Ivanem.To jego brat.On też nie ma rodziców.Zginęli w wypadku samochodowym.A ta czarna to Alex.Najwredniejsza dziewczyna jaka stąpa po tej ziemi-Wytłumaczyła mi i zachichotała.Kayle na mnie się popatrzył
-On ci się przygląda.-Powiedziała Emma
-Wiem.-Powiedziała i zawstydzona odwróciłam wzrok.Do końca dnia w szkole zastanawiałam się nad tą dwójką.Evie i Kayle....
_________________________________________________________
Hejka!!Tak jak nie obiecałam rozdział 3 dodany!!! Mam nadzieję że się spodoba.Proszę o szczere komentarze i polecać innym!! :> Następny pojawi się być może jutro ;D 
Hazza czuwa

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz